Ulubiony dzień tygodnia – bajka do czytania

0
94
views
Team. Jak polubić poniedziałek.
Źródło grafiki: pixabay.com

Wiesz może, jak polubić poniedziałek?

Dzieci, podobnie jak wielu dorosłych, też nie lubią wszystkich dni tygodnia. Szczególnie te z nich, które chodzą do szkoły. Wiadomo, co dzieje się w poniedziałkowy poranek…
Oto wsparcie dla zniecierpliwionych rodziców i marudnych dzieci. Czas polubić Poniedziałka. Jest tego wart.

Pobierz bajkę i przeczytaj swoim dzieciom. Kto wie, może i ty zmienisz zdanie na temat pierwszego dnia pracy o weekendowej przerwie – jeśli oczywiście nie przepadasz za nim.

 

Ulubiony dzień tygodnia

Było sobie siedmioro przyjaciół. Znali się od lat i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Lubili się spotykać, bawić, żartować i śmiać. Jak prawdziwi przyjaciele. Każdy z nich był jednak zupełnie inny. Choć mieli też ze sobą mnóstwo wspólnego. Przyjaciele znani byli na całym świecie. No, może nie na całym. Nie znali ich mieszkańcy małej wioski w Afryce.

Siedmioro przyjaciół bardzo lubiło pomagać innym, a inni nie wyobrażali sobie życia bez ich pomocy. Niestety nie każdy z przyjaciół był tak samo lubiany przez większość ludzi na świecie. Zwykle tylko kilkoro z nich było ulubieńcami, a dokładnie troje. Reszta już mniej, a jeden z nich to już prawie wcale. Niektórzy nawet go bardzo nie lubili. Gdy tylko słyszeli jego imię, to od razu psuł im się humor, znikała radość i zaczynali na wszystko narzekać. Dostawało się przy okazji też innym z przyjacielskiej paczki, ale zwykle do ulubionej trójki, prawie nikt nie miał pretensji.
Trochę to psuło całą radość przyjaciół, bo kiedy się spotykali, jedni byli bardzo weseli,
a inni smutni, a nawet źli na to, że prawie nikt ich nie lubi…

– Wiecie co, pojedźmy tam, gdzie nikt nas nie zna – zaproponował Poniedziałek, którego nie lubiano najbardziej.

– Ale dokąd? Przecież chyba wszędzie nas znają, a przynajmniej o nas słyszeli – zastanawiał się Wtorek.

– Słyszałam, że jest w Afryce, w dżungli, taka wioska, w której żyją ludzie, co o nas nigdy nie słyszeli. Może oni polubią nas wszystkich, a nie tylko niektórych z nas – stwierdziła Sobota, z czym zgodziła się od razu Niedziela – to dwie nierozłączne przyjaciółki. Czasem przyłącza się do ich pogaduszek Piątek, ale tylko na chwilę.

– Co o tym myślicie? – zwrócił się do Środy i Czwartku Poniedziałek.

– Hm… a to nie jest niebezpieczne? Bo to chyba daleko stąd? – niepewnym głosem zapytała strachliwa Środa, która wolała bezpieczne miejsca, dlatego rzadko gdziekolwiek wychodziła z innymi. Zwykle nie była ani za tym, by dokądś pójść, ani przeciw temu i nie mogła się zdecydować. Dlatego rozmawiała z resztą przyjaciół i spędzała z nimi miło czas tylko wtedy, gdy spotykali się u niej, a to było 4 razy w miesiącu. Teraz miała okazję pobyć z nimi trochę dłużej, podczas wyprawy do Afryki.

– No coś ty – uspokoiła Środę Niedziela. – Będzie fajnie. Zobaczysz. To co, zbierajmy się. Nie ma na co czekać. Ahoj przygodo! Niech żyje przyjaźń wszystkich dni tygodnia!

Paczka przyjaciół wsiadła do Tutamka – zaczarowanego wehikułu, który w jednej chwili sprawiał, że kiedy się było Tu, za chwilkę można było się znaleźć Tam, gdzie się tylko chciało. Stąd jego nazwa, czyli TuTam.

I tak też się stało. Już po chwili wszyscy znaleźli się w dżungli, w małej wiosce pełnej małych ludzi. Wszystko tu było takie kolorowe, śpiewały ptaki, mruczały koty, małe tygryski goniły się w berka, a małpki skakały po drzewach jak szalone, krzycząc, śmiejąc się i kołyszą, zawieszone na swoich długich ogonach. Z daleka zaś słychać było wesołe krzyki dzieci z wioski.

– Ale tu pięknie – zachwycała się cudownymi widokami Niedziela, która jako pierwsza wysiadła z Tutamka.

– Chodźmy spotkać się z mieszkańcami wioski. Sprawdźmy, czy naprawdę nas nie znają – ponaglił Poniedziałek, który tak naprawdę nie mógł się już doczekać chwili, gdy spotka kogoś, kto nie będzie na niego zły, albo wściekły, że… no właśnie. Powodów, dla których Poniedziałek był tak nielubiany, było całe mnóstwo. Może teraz się to odmieni. Tu, w środku dżungli…

Kroczek za kroczkiem, rozglądając się wokół i nie mogą się nadziwić, że może tu być tak pięknie, przyjaciele zbliżali się do miejsca zamieszkanego przez ludzi. Ich serca biły coraz mocniej, jak bębny afrykańskich wojowników.
W pewnej chwili, zza dużych liści, dostrzegli polanę z małymi domkami, zagrodami dla zwierząt i paleniska, przy których siedzieli ludzie. Po cichutku, jeden za drugim, wychodzili z gęstego tropikalnego lasu: Poniedziałek, Wtorek, Środa, Czwartek, Piątek, Sobota i… Zaraz, zaraz, a gdzie podziała się Niedziela?
O. Już jest. Zapatrzyła się na piękne, kolorowe papugi i została w tyle za przyjaciółmi. Gdy zobaczyła, że grupka znika jej z oczu, popędziła wąską dróżką i po chwili była już ze wszystkimi.

– Stop! – usłyszeli w pewnej chwili przyjaciele i zobaczyli przed sobą dwie skrzyżowane włócznie.

– Kim jesteście i co tu robicie w naszej wiosce? – zapytali mali mieszkańcy, którzy trzymali wartę przy wejściu na teren, na którym mieszkali.

– Jesteśmy przyjaciółmi i przybyliśmy z daleka. Przybywamy w pokojowych zamiarach. Szukamy ludzi, którzy nas nie znają – z lekkim drżeniem w głosie, odpowiedział Poniedziałek, któremu najbardziej zależało na tym spotkaniu.

– W takim razie wejdźcie. Zaprowadzę was do wodza i wszystko mu opowiecie – zadecydował mały strażnik i poprowadził przybyszów do największego namiotu, który stał w samym środku wioski.
Gdy dotarli na miejsce, z namiotu wyszedł równie mały, jak strażnik, ale chyba trochę starszy od niego, mieszkaniec wioski, ubrany w kolorowy płaszcz, a na głowie miał jeszcze bardziej kolorową opaskę z przypiętymi do niej piórami.
Przypatrywał się w milczeniu dłuższą chwilę przybyłym gościom, aż w końcu powiedział:

– Nie znam was.

Poniedziałek o mało nie podskoczył z radości. Tak się cieszył, że oto spotkał kogoś, kto go nie zna, a to znaczy, że również nic złego o nim nie myśli, więc może go polubi.

– Kim jesteście? – zapytał wódz.

– Jesteśmy przyjaciółmi i szukamy ludzi, którzy nas nie znają – odpowiedział Poniedziałek, po czym podzielił się z wodzem swoim smutkiem, że tak mało ludzi go lubi, a on przecież jest normalnym, zwyczajnym dniem tygodnia. Takim samym jak Wtorek, czy Piątek, albo Niedziela. A jednak ludzie na samą myśl o nim, krzywią się, narzekają na niego, źle o nim mówią.

– A czemuż to tak bardzo cię nie lubią? – zapytał wódz Poniedziałka.

– Bo chodzą do pracy, której nie lubią i nie mogą wtedy się bawić, odpoczywać, robić co chcą i kiedy chcą. A jak się tak rozbawią w Sobotę i Niedzielę, to potem nie chcą tego przerywać, a muszą, bo po Niedzieli przychodzę ja. Tak już jest od dawna i nie możemy tego zmienić. Jest mi przykro, gdy tak źle o mnie mówią i są wściekli, że ja w ogóle istnieję. Najchętniej to by mnie przepędzili na cztery wiatry – prawie ze łzami w oczach opowiadał Poniedziałek.

Wódz zamyślił się, popatrzył w niebo, potem popatrzył na Poniedziałka, wziął głęboki oddech i powiedział:

– My też mamy różne dni i nie nazywamy ich tak, jak to ludzie robią u was. Ale też nie mówimy, że jeden dzień jest lepszy a inny gorszy, bo dzień jest zawsze bardzo dobry. A to, jaki będzie dla nas, zależy tylko od tego, co w tym dniu robimy i jak o nim myślimy.

– Nie rozumiem – odezwał się nagle Piątek, któremu nawet podobało się to, że tak dużo ludzi go lubi, zwłaszcza jego drugą połowę, wieczór i noc.

– Jeśli jutro mam coś ważnego do zrobienia i jest to coś naprawdę fajnego, to już dziś jestem w dobrym humorze. Nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie jutrzejszy dzień. Dziś też robię to, co lubię i co jest dla mnie ważne, dlatego nie złoszczę się, że ten dzień za chwilę się skończy, bo przyjdzie następny, w którym dalej będę mógł robić to, co lubię. Tak myślą wszyscy mieszkańcy naszej wioski i dlatego jesteśmy bardzo szczęśliwi. Śmiejemy się każdego dnia, trochę odpoczywamy, trochę pracujemy, nawet nieraz bardzo ciężko, ale zawsze jesteśmy zadowoleni z tego, co jest i co mamy.

– Każdego dnia pracujecie? – zdziwiła się Niedziela.

– Tak, ale lubimy swoją pracę i nawet, jak się zmęczymy, to i tak jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni, bo dzięki niej mamy co jeść, gdzie spać, o czym opowiadać wieczorem przy ognisku.

– Nie macie telewizora ani komputera? – Czwartek nie mógł wyjść z podziwu, że to w ogóle możliwe.

– Nie. Ale za to mamy czas, żeby się spotkać, porozmawiać, potańczyć, pośpiewać i bawić
się tak długo, jak zechcemy. Widzę, że jesteście bardzo dobrymi przyjaciółmi i jeśli chcecie, możecie u nas zostać na dłużej. Jeśli jednak wrócicie, to pamiętajcie, że każdy z was jest tak samo wspaniały, piękny, dobry i niepowtarzalny. Przecież każdy dzień jest inny. A czy jest dobry, czy nie, to zależy tylko od nas ludzi, a nie od tego, czy ten dzień to Poniedziałek, czy Niedziela. Bo przecież można mieć też bardzo kiepską Niedzielę, gdy ktoś się potknie i przewróci i złamie nogę, albo z kimś się pokłóci, albo coś go boli, albo musi zrobić coś, czego bardzo nie lubi.
Ja lubię każdy dzień tygodnia i polubiłem też bardzo was – na te słowa, najbardziej ucieszył się Poniedziałek. Teraz już wie, że to nie jego wina, gdy tak go nie lubią. Bo to przecież ludzie sami wybierają, czy dany dzień będzie dla nich dobry, szczęśliwy i wesoły, czy zupełnie do niczego.

 

– Tato, a ty lubisz Poniedziałka? – trochę sennym głosem, zapytała Ola, której bardzo podobała się bajka opowiedziana przed chwilą przez tatę.

– Bardzo lubię Poniedziałka i Wtorka i Środę – zaśmiał się pan Andrzej, któremu spodobał
się sposób, w jaki jego córeczka mówi o dniach tygodnia. – Lubię to, co robie każdego dnia i nie przeszkadza mi, czy to jest Poniedziałek, czy Sobota. Zawsze znajduję sposób, żeby miło spędzić czas i zrobić coś fajnego, choć czasem trudnego, po czym jestem zmęczony. Zmęczony, ale bardzo szczęśliwy.

– To ja pomyśle, co zrobić, żeby polubić Poniedziałka, bo przecież w ten dzień idzie się do szkoły po tym, jak się tylko bawiło w sobotę i niedzielę – stwierdził Krzyś.

– Super pomysł. Może jest coś, co najbardziej lubisz w szkole. Może jakiś fajny przedmiot, a może ulubiony kolega, albo pani nauczycielka, która ciekawie opowiada.
Dobranoc. Śpijcie i niech wam się przyśnią przyjaciele z bajki. Na pewno cieszyliby się,
gdyby wiedzieli, że pewien chłopczyk i pewna dziewczynka bardzo ich lubią. Poniedziałka
też.