Ulubiona fryzura – bajka do czytania

0
61
views
Dziecięca fryzura - bajka o pewności siebie
Źródło grafiki: pixabay.com

Czy dziecięca fryzura jest ważna?

Tak, szczególnie dla dziecka. Z resztą, jak w przypadku wielu dorosłych, maluchy też są wrażliwe na punkcie wyglądu. Im mniej pewności siebie, tym bardziej narażone są na cierpienie spowodowane przez złośliwych i dokuczliwych rówieśników.

Niezależnie od tego, jak dobrze czuje się w swojej skórze twoje dziecko, umocnienia poczucia pewności siebie nigdy za wiele. Pobierz i przeczytaj mu bajką o ulubionej fryzurze. To bajka nie tylko o włosach. Bardziej o tym, co sami o sobie myślimy i dlaczego jest to tak ważne.

Ulubiona fryzura

Ola wróciła dziś z przedszkola bardzo smutna. Gdy przechodziła obok mnie, zauważyłem, że oczka jej się świecą, jakby były w nich łzy… Może wcześniej płakała? Ale dlaczego? Czy ktoś jej dokuczał? A może uderzył? Hm… nie widać, żeby się przewróciła, bo nigdzie nie ma śladów zadrapań i sukienkę też ma całą i czystą. Co więc mogło być przyczyną jej smutnego wyrazu twarzy i załzawionych oczu?

Gdy tak się zastanawiałem, przypomniałem sobie, w jak dobrym nastroju była Ola wczoraj i nawet jeszcze dziś rano, gdy wychodziła z domu z Krzysiem, by wskoczyć do samochodu i z tatą pojechać do przedszkola. Uśmiechała się przez cały czas. A teraz…?

Wczoraj to w ogóle był szalony dzień, a dokładnie popołudnie, gdy wszyscy wrócili z miasta. Niby nic się nie zmieniło, ale wyglądali jakby inaczej. I to wszyscy: Ola, Krzyś, pan Andrzej i pani Ewa. Chwilę biegałem wokół nich, ocierając się o ich nogi, zanim zauważyłem, że wszyscy mają trochę inne fryzury. Zwłaszcza Ola, która do tej pory miała bardzo długie włosy, jednak ostatnio coraz częściej przeszkadzały jej w skakaniu przez gumę, czy w innych zabawach, a najbardziej nie  lubiła ich myć, bo wtedy robiły się strasznie ciężkie, jakby ktoś podoczepiał na ich końcach małe ciężarki.
Teraz prawie jej nie poznałem. Chodziłem wokół niej, przyglądałem się, wspinałem na jej nóżki i koniecznie chciałem sprawdzić, czy to jest Ola, czy może ktoś inny zamiast niej wrócił z resztą rodziny do domu.

– Afik, to ja, nie poznajesz mnie? – zaśmiała się Ola i wzięła mnie w końcu na ręce. Teraz to nie tylko zobaczyłem z bliska, że to moja Ola, ale też poznałem ją po głosie i mogłem przyjrzeć się z bliska jej nowiuteńkiej fryzurze. Wyglądała prześlicznie.

– I jak ci się podobam z króciutkimi włosami, Afik? – zapytała Ola, na co zamiauczałem najpiękniej, jak tylko umiałem i zakręciłem moim króciutkim ogonkiem na znak, że podoba mi się i to bardzo.
Teraz jej włosy sięgały już nie do pasa, ale do ramion. Z przodu układały się z lewej strony głowy do prawej, lekko opadając na czoło. Parę kosmyków oderwało się właśnie w tej chwili od reszty i opadło Oli na oczy. Tylko przez chwilę zasłaniały jej widok, bo od razu sobie z nimi poradziła:
Fu, fu – dmuchnęła do góry i kosmyki wróciły grzecznie na swoje miejsce, dołączając do  pozostałych, dopiero co przyciętych włosów.

Pani Ewa również nieco zmieniła fryzurę i wyglądała teraz przynajmniej o parę lat młodziej. Tylko mężczyźni niewiele się zmienili, bo postanowili jedynie skrócić włosy, a nie zmieniać całe uczesanie, tak jak to zrobiły Ola z mamą.
Hm… może i ja mógłbym pójść do salonu fryzjerskiego, takiego dla kotków. Ciekawe, jaką nową fryzuję mógłbym mieć… Może zrobiłbym sobie np. pasemka w innych kolorach, tak jak pani Ewa… Albo na głowie zamiast przygładzonej sierści, zafundowałbym sobie irokeza. To by sprawiło, że wyglądałbym groźniej i może w końcu Gacek – kot z sąsiedztwa, przestałby się ze mnie śmiać, że jestem dzidziuś. Ale co mi tam. Ja i tak siebie lubię takiego, jaki jestem i żaden Gacek nie będzie mi mówił, kim jestem, a kim nie jestem, bo ja dobrze wiem, kim jestem. I wiedzą to Ola, Krzyś, pani Ewa i pan Andrzej.
I to mi wystarczy. Wiedzą też moi przyjaciele z ogrodu.

Tak było wczoraj. Dziś rano Ola bardzo podekscytowana wybierała się do przedszkola, ciekawa, jak na jej nową fryzurę zareagują koleżanki i koledzy. Ale skoro wszystkim w domu się podoba, to czemu nie miałaby się spodobać innym. Tak myślała, ale chyba jednak nie do końca wszystko poszło po jej myśli.
Bo to właśnie z powodu fryzury i tego, co stało się w przedszkolu, Ola wróciła dziś do domu smutna i zapłakana. Nawet nic nie chciała jeść, tylko od razu poszła do swojego pokoju. Ledwo zdążyłem się prześlizgnąć i wejść za nią, bo od razu zamknęła drzwi i nie za bardzo chciała z kimkolwiek rozmawiać.
Starałem się jak mogłem pocieszyć ją w tej smutnej chwili i widziałem, że cieszy się z mojej obecności. Ale uśmiechu na jej twarzy nie zobaczyłem. Cóż. Może pojawi się później…

Puk, puk – z lekkiego rozleniwienia na łóżku Oli, wyrwało mnie czyjeś pukanie w drzwi.

– Mogę wejść? – usłyszałem głos pani Ewy, która przyszła porozmawiać z córeczką.

– Możesz, jak chcesz – smutnym i przyciszonym głosem odpowiedziała Ola.

Była zima, więc dzień był krótszy i niedługo po tym, jak dzieci wracały do domu, za oknem robiło się ciemno. W pokoju paliła się tylko nocna lampka, która sprawiała, że na ścianach pełno było cieni rzucanych przez różne przedmioty: globus, krzesło, dużego misia na środku pokoju i zawieszone na nitkach papierowe motyle, które Ola zrobiła w przedszkolu.
Teraz pojawił się nowy cień, a na dodatek się ruszał. Zbliżał się w naszą stronę. Gdy to zobaczyłem, nadstawiłem uszu, wytężyłem wzrok i bacznie obserwowałem, co to za stwór ten cień rzuca. Na dodatek, robił się coraz większy i większy, aż….przed moim noskiem pojawiła się pani Ewa.
Ha, to ona rzucała ten cień na ścianę w pokoju Oli, a ja myślałem, że to coś zupełnie innego, choć nie miałem pojęcia, co, bo przecież dobrze wiem i wiedzą to dzieci, że żadnych potworów nie ma. Teraz wszystko się wyjaśniło.

Pani Ewa usiadła na łóżku, obok Oli i mnie, objęła córeczkę i nic nie mówiąc, przytuliła do siebie. Siedziały tak obie dłuższą chwile w milczeniu, aż w pewnej chwili pani Ewa zapytała:

– Czy wiesz Olu, czyje zdanie liczy się dla mnie najbardziej?

– Nie mamo, nie wiem? Może taty? – cichutko odpowiedziała Ola.

– Moje. Zawsze zastanawiam się, co ja myślę na jakiś temat, jakie ja mam zdanie, czy mnie się coś podoba, kiedy kupuję nowe ubrania, buty, czy kapelusz słomkowy na lato. Opinia innych też jest dla mnie ważna i czasem pomaga mi podjąć jakąś trudną decyzję, ale na pierwszym miejscu jestem ja. Czy podoba ci się moja nowa fryzura? – zapytała Olę mama.

– Bardzo mi się podoba. Jesteś jeszcze ładniejsza i wygląda, jakbyś była tylko troszkę starsza ode mnie – odpowiedziała Ola i zobaczyłem, że mały uśmiech pojawił się na jej dotąd smutnej buzi.

– Cieszę się. A jak myślisz, czy gdyby moja fryzura nie spodobała się twojemu tacie, to czy mnie ona dalej by się podobała, czy już nie? – dopytywała pani Ewa.

– Hm…myślę, że dalej by ci się podobała, bo przecież to twoja fryzura, a nie taty – odpowiedziała Ola.

– No właśnie. Tak samo jest z fryzurą każdego człowieka. Z twoją również. Podoba ci się twoje nowe uczesanie i to, że masz teraz krótsze włosy? – z zaciekawienie w głosie zapytała pani Ewa.

– No pewnie, że mi się podoba. I tak inaczej się czuję w tych włosach. Jakby mi ktoś przyczepił skrzydełka, albo kilka baloników, bo wydaje mi się, że jestem teraz lżejsza, niż przedtem – tym razem już cała buzia Oli była uśmiechnięta, gdy wypowiadała te słowa do mamy.

– Zdradzę ci pewien sekret, którym podzieliła się ze mną moja mama: nie jest ważne, co inni myślą o tobie, o twojej fryzurze, o tym, jak wyglądasz, jak się ubierasz, jak chodzisz czy co lubisz. Najważniejsze jest to, co ty sama myślisz o sobie – powiedziała pani Ewa i pocałowała córeczkę w czoło. – A kiedy nie wiesz co zrobić, w co się ubrać, jak uczesać, to zawsze możesz poprosić kogoś o radę. Kogoś, kto jest twoim przyjacielem, kto bardzo cię lubi, kto cię kocha i wiesz, że powie ci prawdę i dobrze ci doradzi. Czy wszystkim w przedszkolu nie podobała się twoja nowa fryzura? – zapytała pani Ewa.

– Nie. Tylko trzem kolegom, którzy często mi dokuczają i dwóm koleżankom, które mnie nie lubią, bo kiedyś nie chciałam razem z nimi przezywać Kasi. A przecież Kasia to moja najlepsza przyjaciółka – odpowiedziała Ola.

– A co o twojej fryzurze mówiła Kasia? – zapytała mama, bo tego ciekawa była najbardziej.

– Kasia, jak mnie zobaczyła, to od razu podbiegła i zaczęła oglądać mnie ze wszystkich stron. Dotykała moich włosów i pytała, kto tak ładnie mnie ostrzygł i kto wymyślił mi taką super fryzurę. Powiedziała, że też sobie kiedyś taką zrobi, bo tak bardzo jej się podoba – z uśmiechem i pewnością w głosie odpowiedziała mamie Ola.

– To teraz już wiesz, kogo warto słuchać, a na kogo nie ma co zwracać uwagi, bo na pewno nie mówi szczerze, a jedynie po to, by ci dokuczyć. A teraz chodź na dół, bo zaraz kolacja. Pomożesz mi w kuchni, bo troszkę się zasiedziałyśmy, a tato i Krzyś na pewno są już bardzo głodni. Co ty na to?

– Pewnie, że ci pomogę mamo. Wiesz, że lubię z tobą coś robić w kuchni. Mogę też nakryć do stołu, jeśli mi powiesz, co trzeba tam poustawiać – wstając z łóżka, zgodziła się na propozycje mamy Ola.

Tak. To, co myślimy sami o sobie, jest bardzo ważne. I to, co myślą o nas nasi przyjaciele
też. Bo oni przecież są po naszej stronie i nawet jeśli coś im się nie spodoba, to nam to powiedzą, albo nam doradzą, żeby mogło być jeszcze lepiej.
Bardzo lubię dobre zakończenia. I lubię, kiedy Ola się uśmiecha, bo wiem, że jest wtedy
bardzo szczęśliwa.