Ulubione zwierzątko – bajka do czytania

0
105
views
Królik. Ulubione zwierzątko.
Źródło grafiki: pixabay.com

Ulubione zwierzątko – kochane przez całą rodzinę, a szczególnie przez dzieci.

Miło jest, kiedy mały, futrzasty stworek plącze nam się pod nogami, albo zajada z nami śniadanie. Czasem jest skrzydlaty, a innym razem śliski i twardą skorupą. Ważne, by był kochany i czuł się z nami bezpiecznie.

Oto bajka o zwierzątkach do czytania. Znajdziesz tu pomysł na zabawę, której bohaterami są zwierzątka. To również okazja do wspomnień – jeśli w czasach twojego dzieciństwa, mieszkałeś pod jednym dachem ze zwierzakiem, na pewno się pojawią.

 

Ulubione zwierzątko

– Mamo, zadam ci zagadkę, dobrze? – powiedziała Ola, wchodząc do kuchni, gdzie mama kończyła przygotowywać pyszny i pachnący w całym domu obiad – nowe, ulubione danie całej rodziny, czyli zapiekankę z tuńczykiem.

– Możesz. Bardzo lubię zagadki. Dobrze wiesz. Ale jakbym nie wiedziała, to podpowiesz mi  troszeczkę, prawda córeńko? – zaśmiała się pani Ewa, mieszając miedzy czasie wszystkie składniki w dużej, niebieskiej misce.

– Podpowiem, podpowiem – przystała na prośbę mamy Ola, wdzięczna, że ma z kim dziś miło spędzić czas. – I jak szybko zgadniesz, to dostaniesz punkty – dodała.

– Tak? Ale fajnie. A ile można dostać punktów? – coraz bardziej zainteresowana zabawą, zapytała Olę mama.

– Już ci wytłumaczę. Nauczyliśmy się tego w przedszkolu i wszyscy fajnie się bawiliśmy przez długi czas. Będziemy zadawać zagadki na zmianę: raz ja tobie, a potem ty mnie. Jest dziesięć podpowiedzi do każdej zagadki. Jak zgadniesz moją zagadkę po piątej podpowiedzi, to dostajesz tyle punktów, ile zostało do dziesięciu, czyli pięć, a jeśli zgadniesz po trzeciej odpowiedzi, to dostaniesz…hm…. Już liczę… siedem punktów. I ja tak samo, kiedy ty będziesz mi zadawać zagadkę. Rozumiesz, czy jeszcze raz ci wytłumaczyć? – zapytała Ola na koniec dokładnej instrukcji do całej przedszkolnej zabawy w zgadywankę.

– Chyba zrozumiałam. A jakbym coś pomieszała, to mnie poprawisz w trakcie zabawy. Może tak być? – chcąc się upewnić, że może liczyć na córkę, zapytała pani Ewa.

– Pewnie, że ci pomogę. Nam też na początku pani pomagała, bo nie wszyscy dobrze zrozumieli, jak się w to bawi.

– No to zaczynajmy. A wieczorem, jak wszyscy będą w domu, to możemy się zabawić we czwórkę i będzie jeszcze weselej – wpadła na super pomysł mama, przekładając jednocześnie gotową zapiekankę do naczynia żaroodpornego, by następnie wstawić ją do nagrzanego piekarnika.

Ola usiadła na kanapie w salonie, a obok niej usiadła mama. Na stoliku położyła małą karteczkę i długopis, do zapisywania punktów. Podzieliła kartkę na pół długą pionową kreską, na samej górze po lewej stronie napisała: Mama, a po prawej: Ola. Teraz wszystko było już gotowe do rozpoczęcia zabawy.

– Moje zwierzątko ma 4 łapy – zaczęła Ola. – Wiesz, o czym myślę? – zapytała.

– Nie, jeszcze nie mam pojęcia, bo przecież prawie wszystkie zwierzątka mają 4 łapy. Proszę o drugą podpowiedź – odpowiedziała pani Ewa.

– Moje zwierzątko ma wąsy – padła druga podpowiedź z ust Oli, która popatrzyła na mamę i czekała, aż ta powie, czy już wie.

– Wciąż nie mam pojęcia, jakie to zwierzątko. Podpowiadaj dalej – stwierdziła mama i widać było że bardzo mocno się zastanawia, a z drugiej strony, że zabawa coraz bardziej jej się podoba.

– Moje zwierzątko ma krótki ogonek – Ola podała mamie już trzecią podpowiedź i zastanawiała się, czy tym razem mama odgadnie.

Hm… może Ola ma na myśli mnie? – pomyślałem. Mam 4 łapki, mam wąsy i mam krótki ogonek. No ale może nie, bo przecież na pewno są inne zwierzątka, która mają to samo co ja, a nie są kotkami.

– Hm… – zamyśliła się pani Ewa. – Myślałam, że to będzie prostsze, a tu proszę, nie tak łatwo jest zgadnąć, co ktoś ma na myśli. Chyba poproszę o jeszcze jedną podpowiedź – zdecydowała pani Ewa.

– Dobrze. Słuchaj: moje zwierzątko lubi spać – zdradziła kolejny element wyglądu, coraz bardziej ucieszona zabawą i tym, że jest naprawdę dobra w takim podpowiadaniu, by mama nie zgadła za szybko.

– Lubi spać, powiadasz. Czy to jest leniwiec? – strzeliła pani Ewa, nie mając pojęcia, czy to dobra odpowiedź.

– Nie – zaśmiała się Ola. – To nie jest leniwiec. Podpowiadam dalej. To będzie już 5 podpowiedź mamo i zostanie ci tylko 5, więc się postaraj, żebyś zdobyła jakieś punkty – dopingowała mamę, po czym powiedziała:

– Moje zwierzątko ma miękkie, biało szare futerko.

Pani Ewa popatrzyła w górę, jakby szukała czegoś w swojej głowie, poskrobała się za prawym uchem, spojrzała skupionym wzrokiem w moją stronę i powiedziała:

– To nasz kotek Afik.

Ola aż podskoczyła z radości i cała uśmiechnięta powiedziała:

– Tak, tak. To Afik. Zgadłaś mamo. Udało ci się. Dostajesz 5 punktów, bo 10 odjąć 5 daje 5.

Po czym wzięła długopis i zapisała punkty w kolumnie, która należała do mamy.

– Teraz ty wymyślasz zwierzątko, a ja zgaduję – stwierdziła Ola i wzięła mnie na kolana, sama opierając się o oparcie kanapy.

– Dobrze… zaczynam. Moje zwierzątko umie latać – zdradziła pierwszą podpowiedź pani Ewa.

– Czy to wróbelek? – od razu zaczęła zgadywać Ola.

– Nie, to nie wróbelek. Podaję drugą podpowiedź: Moje zwierzątko ma długi ogon – kontynuowała zabawę pani Ewa.

Hm… co ma długi ogon? – zastanawiała się na głos Ola. – Czy to paw?

– Nie. To nie paw. On nie umie latać, a moje zwierzątko to potrafi – wyjaśniła Pani Ewa, po czym dodała: – Trzecia podpowiedź brzmi: moje zwierzątko czasem mieszka z innymi zwierzątkami, a czasem mieszka w domu z ludźmi.

Co to może być? – zastanawiałem się, relaksując się na kolanach Oli, która głaskała mnie właśnie za lewym uszkiem.

– Czy to gąska, mamo? – znów spróbowała odpowiedzieć Ola, z nadzieją, że tym razem jej się uda.

– Nie, to nie jest gąska, choć faktycznie mieszka z ludźmi, ale nie mieszka zwykle w domu, tylko w zagrodzie. Ale nie przejmuj się, bo zostało Ci jeszcze dużo pytań. Proszę, oto 4 podpowiedź: Moje zwierzątko ma piękne kolorowe piórka – uśmiechając się, podpowiedziała pani Ewa i zauważyła, że oczy Oli w pewnej chwili rozjaśniły się, jakby dziewczynka coś odkryła i coś sobie przypomniała.

– To papuga – aż podskoczyła z radości, kiedy wypowiadała te słowa, a ja razem z nią, bo w tym czasie, jak pamiętasz, leżałem wygodnie na jej kolanach.

– Tak, brawo. To papuga. Miałam kiedyś taką w domu, kiedy byłam małą dziewczynką i bardzo się z nią zaprzyjaźniłam. To była nimfa i bardzo szybko uczyła się tego, co do niej mówiłam. Naśladowała przeróżne dźwięki. Kiedyś, gdy była sama w domu, bo ja z rodzicami poszłam do parku, odwiedziła nas nasza sąsiadka. Tak nam potem opowiadała o całym zdarzeniu:

– Podchodzę do drzwi, – mówiła pani Zosia – pukam, a po chwili słyszę: proszę, więc naciskam klamkę, bo myślałam, że to ty Helenko, a tu zamknięte. No to znów pukam i znów słyszę, jak ktoś mówi: proszę. I tak kilka razy, aż w końcu pomyślałam, że ktoś chyba sobie ze mnie żartuje, więc poszłam do domu. Chwilę potem patrzę, a ty wracasz z całą rodziną, no i sobie myślę: wyjdę i zapytam, kto został w domu i sobie ze mnie żarty stroił.

Moja mama wtedy jej wyjaśniła, że nasza papuga pewnie tak mówiła, bo ostatnio nauczyła się mówić: proszę i zaprasza tak każdego, kto tylko zapuka do drzwi.
Śmiechu było co niemiara i ja do dziś mile wspominam te chwile spędzone z naszą papużką. Moja mama na początku nie chciała kupić Ary, ale kiedy jej obiecałam, że będę się nią zajmować, to się zgodziła. I słowa dotrzymałam – zakończyła swoje opowiadanie pani Ewa.

– My z Krzysiem też dotrzymaliśmy słowa, gdy obiecaliśmy zajmować się Afikiem, gdy go znaleźliśmy rannego na moście, prawda? – przypomniała Ola.

– Tak. I bardzo się z waszym tatą z tego cieszymy, że mamy dzieci, które nie tylko dotrzymują słowa, ale też kochają i troszczą się o zwierzęta.

– Bo Afik to jest mój najulubieńszy zwierzaczek i bardzo go kocham – po tych słowach Ola wzięła mnie na ręce i mocno przytuliła. Aż mi się łezka w oczku zakręciła ze wzruszenia, bo fajnie jest wiedzieć, że ktoś tak bardzo nas kocha.

Tej nocy spałem jak malutki kotek – spokojny i bezpieczny, bo kolejny raz dowiedziałem się, jak ważny jestem dla całej rodziny i jak bardzo jestem przez nich kochany.