Szczerość – bajka do czytania. Gdy dziecko zostało okłamane

0
85
views
Gdy dziecko zostało okłamane. Bajka o szczerości
Źródło grafiki: pixabay.com

Kiedy przeprosiny są szczere – dużo łatwiej wybaczyć. Tym bardziej, gdy przeprasza przyjaciel. Gdy dziecko zostało okłamane, pierwszą reakcją jest smutek, gniew, żal, płacz. Wszystko zakończone wielkim znakiem zapytania: dlaczego?
Kiedy emocje miną i jest z kim o tym porozmawiać, robi się jaśniej i zaczynają pojawiać się rozwiązania.

Oto bajka, która może pomóc w sytuacji, gdy dziecko zostało okłamane lub oszukane przez przyjaciela. To dobry początek rozmowy i złagodzenia bólu, jaki pojawił się w dziecku.

Szczerość

Dziś Kasia przyszła z przedszkola bardzo smutna. Widać było, że chyba wcześniej płakała, ale nie miałem pojęcia, z jakiego powodu. Od razu podbiegłem, by się z nią przywitać i być przy niej, gdy tylko powie, co takiego wydarzyło się w przedszkolu.
Ucieszyła się, gdy mnie zobaczyła, ale jej uśmiech nie trwał długo. Po chwili na jej twarzyczkę znów wrócił smutek, a usta wygięły się w podkówkę. W pewnej chwili zobaczyłem, że do jej oczu napłynęły łzy.

– Co tam Kasiu? Jak było w przedszkolu? – zapytała pani Ula, gdy wyjrzała z kuchni, gdzie kończyła przygotowywać ulubione danie Kasi. – Dziś twoja ulubiona zupa, pomidorowa. Cieszysz się? – zapytała córeczkę i wycierając ręce w kuchenną ściereczkę, wyszła, by się przywitać.

Kasia nic nie odpowiedziała. Potaknęła jedynie głową, ale uśmiech na jej twarzy nie pojawił się ani na chwilę. Zwykle skacze z radości, gdy usłyszy słowo: pomidorowa. A dziś? Jakby ktoś zabrał jej całą radość. Ciekawe kto to taki? Oj, gdybym tylko wiedział, od razu bym na niego naszczekał.

– Co się stało córeczko? Coś cię boli? Przewróciłaś się? A może ktoś ci dokuczał w przedszkolu? Powiedz. Na pewno zaraz coś na to poradzimy i poszukamy twojego uśmiechu, który gdzieś się zapodział – pani Ula starała się pocieszyć córeczkę jak tylko mogła. Chciała też dowiedzieć się, co takiego przydarzyło się jej w przedszkolu.

– Nikt mi nie dokuczał ani nic mnie nie boli. Tylko Monika, moja druga najlepsza przyjaciółka, okłamała mnie – ze łzami w oczach powiedziała Kasia.

Jak to okłamała? – nie wierzyłem własnym uszom. Przecież przyjaciele się nie okłamują?

– Co takiego powiedziała Monika, co nie było prawdą? – dopytywała pani Ula.

– Bo jak ją zaprosiłam na swoje urodziny, to najpierw bardzo się ucieszyła i obiecała, że przyjdzie. Ale nie przyszła. Do samego końca urodzin na nią czekałam, ale się nie doczekałam. I było mi wtedy strasznie smutno – wyjaśniła Kasia.

– A wiesz, czemu nie przyszła? Może źle się czuła? – dopytywała pani Ula, próbując dowiedzieć się czegoś więcej od córeczki. Ja też byłem ciekaw i nie odstępowałem ani na chwilę Kasi i jej mamy. Przecież Kasia, to obok Bączka, moja najlepsza przyjaciółka, a przyjaciele sobie pomagają, gdy jednemu z nich dzieje się krzywda.

– W przedszkolu powiedziała mi, że nie mogła przyjść, bo rozbolał ją brzuch i głowa. I ja jej uwierzyłam, bo nigdy mnie nie okłamała. My zawsze mówimy sobie prawdę i nie mamy przed sobą żadnych tajemnic – odpowiedziała Kasia. – A dziś Iza opowiadała, jak fajnie było u niej na imieninach. Robiła je w ten sam dzień, co moje urodziny. Ale ona ma swoje najlepsze przyjaciółki i koleżanki, a ja mam swoje. Bardzo lubię Izę i obie żałowałyśmy, że nie możemy przyjść do siebie na urodziny i imieniny – dopowiedziała.

– I co? Co takiego powiedziała Iza i skąd wiesz, że Monika cię okłamała? – zapytała pani Ula.

– Bo jak opowiadała o zabawie w chowanego, to zapytała Monikę, czy pamięta, jak nikt nie mógł jej znaleźć, bo weszła do szafy i ukryła się za ubraniami. I wtedy ona najpierw się zaśmiała, ale zaraz potem popatrzyła na mnie i od razu przestała się śmiać, bo chyba nie chciała, żebym się o tym dowiedziała. Ale ja już to usłyszałam i z płaczem wybiegłam z sali. Monika wybiegła za mną i zaczęła mnie przepraszać, ale ja nie chciałam jej słuchać – ze smutkiem w głosie powiedziała Kasia.

Pani Ula przytuliła córeczkę i przez chwilę nic nie mówiła. Przykro jej było, że tak się stało, ale tego już nikt nie zmieni. Teraz trzeba pomyśleć, jak uratować przyjaźń Kasi i Moniki, bo przecież przez jedno kłamstwo nie może się rozpaść coś, co było takie wspaniałe.
Też tak myślę. O przyjaźń trzeba dbać, a kiedy się coś popsuje, to trzeba znaleźć sposób, żeby to naprawić. Może potrzeba będzie troszkę czasu, ale na pewno wszystko dobrze się ułoży.

– Myślisz, że uda się to jeszcze naprawić i znów będziecie z Moniką najlepszymi przyjaciółkami? – zapytała w pewnej chwili pani Ula.

– Nie wiem. Bo jest mi bardzo smutno. To jest takie dziwne. Jestem zła na Monikę i jednocześnie wciąż bardzo ją lubię i nie chcę się z nią kłócić. Chcę, żebyśmy dalej się bawiły. Bo nie ma nigdzie takich trzech przyjaciółek, jak ja, Monika i Ola. Wszyscy to wiedzą. A teraz nie wiem, czy to się da naprawić.

– Wiesz co, kochanie? Może po prostu porozmawiaj z Moniką i zapytaj ją, dlaczego wybrała imieniny u Izy, a nie twoje urodziny. Kto wie, może wtedy łatwiej ci będzie jej wybaczyć i znów będziecie się przyjaźnić jak dawniej. Spróbuj. Ja myślę, że Monika nie chciała zrobić ci przykrości. Może zdarzyło się coś takiego, co sprawiło, że nie mogła oprzeć się zaproszeniu Izy – zaproponowała mama.
Na drugi dzień ja i pani Ula czekaliśmy na powrót Kasi z przedszkola. Byliśmy ciekawi, czy udało się jej porozmawiać i dowiedzieć, dlaczego to Izę wybrała Monika, okłamując jednocześnie swoją najlepszą przyjaciółkę.
W końcu zjawiła się Kasia, która już od samych drzwi zawołała:

– Miałaś rację, mamo. I dziękuję, że mi pomogłaś.

– W czym miałam rację i jak ci pomogłam, córeczko? – z radością i ciekawością w głosie zapytała pani Ula.

– Miałaś rację, że powinnam porozmawiać z Moniką i w ten sposób pomogłaś uratować naszą przyjaźń – odpowiedziała Kasia.

– W takim razie bardzo się cieszę. Rozbierz się i chodź do kuchni. Opowiesz mi, jak ci się udało uratować waszą przyjaźń. Bo ja tylko dałam ci pomysł, a najważniejsze zrobiłaś już sama – powiedziała pani Ula wracając do kuchni, gdzie kończyła przygotowywać zapiekany ryż z jabłkami i cynamonem.

– Kiedy przyszłam do przedszkola Monika od razu do mnie podeszła i zaczęła mnie przepraszać. Mówiła, że nie chciała i że jest jej smutno i przykro, że tak się stało. Ja wtedy nic nie powiedziałam, bo do sali weszła nasza pani. Dopiero jak była chwila przerwy, to podeszłam do Moniki i zapytałam ją, dlaczego tak naprawdę nie przyszła do mnie na urodziny, dlaczego okłamała mnie, że boli ją brzuch i głowa i czemu wybrała imieniny u Izy. Monika zrobiła się wtedy smutna i widziałam, że chyba miała w oczach łzy.

– I co ci odpowiedziała? – nie mogła się doczekać odpowiedzi pani Ula.

– Powiedziała, że najpierw miała przyjść do mnie, bo przecież wiem, jak bardzo mnie lubi, i że jestem jej najlepszą przyjaciółką. Ale potem zadzwoniła Iza i zapytała ją, czy przyjdzie do niej na imieniny. Najpierw Monika powiedziała, że nie, bo idzie do mnie. Ale wtedy Iza zaczęła ją przekonywać, by przyszła do niej. No i Monika wybrała ją. bo dowiedziała się, że będzie tam teatrzyk lalek. Tata Izy zamówił prawdziwych aktorów, którzy wystawiają przedstawienia w domu. Przynoszą lalki, robią specjalną scenę. I wtedy jest popcorn, soki, różne pyszne napoje. I jest wesoło. Monika nigdy nie była na takim przedstawieniu, a bardzo lubi lalki. I chyba dlatego poszła do Izy, a nie do mnie – dokładnie wyjaśniła Kasia.

– Ale czemu ci o tym nie powiedziała, tylko skłamała, że bolały ją brzuch i głowa? – nie bardzo rozumiała zachowanie Moniki pani Ula.

– Mówiła, że nie chciała bym się na nią obraziła. Wymyśliła więc, że coś ją bolało. Pomyślała, że wtedy nie będzie musiała się tłumaczyć, a ja nie będę się gniewać, że nie przyszła na moje urodziny. Teraz bardzo żałuje, że tak się stało. Teatrzyk był fajny, ale przez cały czas myślała o tym, że mnie okłamała. I bała się, że jeśli się dowiem, to nie będę chciała się z nią przyjaźnić – odpowiedziała Kasia.

No tak. Szkoda, że nie pomyślała o tym wcześniej. Ja to bym Bączka nigdy nie okłamał. On mnie też nie. Jesteśmy przecież najlepszymi przyjaciółmi. Chociaż Kasia i Monika też są, a mimo to coś takiego im się przydarzyło. To dobra lekcja dla mnie, żeby mnie kiedyś coś nie podkusiło. Rudaska nieraz gdzieś mnie zaprasza i mówi, żebym przyszedł bez Bączka, bo ona za nim nie przepada. Ale ja nie chcę, bo wolę pobawić się z moim przyjacielem. Teraz, gdy usłyszałem, co przydarzyło się Kasi, na pewno nie okłamię małego rudzielca. O, nie. Przenigdy!

– Czyli między wami wszystko dobrze, tak? – zapytała na koniec całej rozmowy pani Ula.

– Tak. Wiem, że Monika nie chciała mi zrobić przykrości. Tym bardziej, że mnie przeprosiła i widziałam, że zrobiła to bardzo szczerze. A w dodatku, każdemu może się to przytrafić. Za bardzo lubię moją przyjaciółkę, żeby dalej się na nią gniewać. Jak wychodziłyśmy z przedszkola to powiedziałam Monice, że nie musi się bać mówić mi prawdy. Nawet, jakby znów miała nie przyjść na moje urodziny. Przecież zawsze możemy się umówić na drugi dzień i wtedy będziemy miały cały czas tylko dla siebie. Kawałek tortu też jej zostawię. I sok. I lody też – z uśmiechem zakończyła Kasia.
Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. Gdy tylko Bączek wróci z wyprawy do parku, wszystko mu dokładnie opowiem.